wtorek, 3 lutego 2009

Był sobie Bajtek 1/86


W styczniu 1986 roku spełniły się marzenia moje i tysięcy innych napaleńców. Wystartował magazyn na jaki czekała cała Polska. W środku przeszło 30 stron w nietypowym formacie 34x24cm w całości poświęcony komputerom. Od tego czasu codziennie bez względu na okoliczności poirytowane kioskarki musiały odpowiadać na zadawane w kółko jedno i to samo pytanie - Czy jest nowy Bajtek?

Gotowi na przegląd numeru? To zaczynamy.

"Start Ostry" – tak z-ca red. nacz. Waldek Siwiński zatytułował wstępniak pierwszego „dużego” numeru Bajtka ze stycznia 86 roku i faktycznie ostro poszli bo w nakładzie aż 200 tysięcznym po stówkę za egzemplarz. Target jaki sobie wyznaczyli to 12-20 latkowie ale sporą grupę czytelników stanowili również ludzie dojrzali szukający jakichkolwiek informacji n/t informatyzacji.
Jak każdy beniaminek redakcja stara się być otwarta na czytelnika i zaprasza wszystkich do współtworzenia magazynu co w ówczesnych czasach fascynacji komputerami osobistymi miało spore szanse na sukces. Ciekawostką jest fakt obietnicy ówczesnego Ministra ds. Młodzieży Aleksandra Kwaśniewskiego wyprawki w postaci komputera osobistego dla pierwszego noworodka któremu rodzice zdecydują się nadać imię Bajtek.

Co w numerze? "Gra o jutro" – z takim nagłówkiem ukazywały się artykuły propagujące inwestowanie w informatyzację zarówno intelektualną jak i materialną.

W artykule „Postanowiłem muszę mieć komputer” licealista Adam Krauze kandydat do Młodzieżowej Akademii Umiejętności przekonuje że komputery to nie tylko gry ale przede wszystkim poważna praca. Jest przekonany że w przeciągu najdalej kilkunastu lat komputery biologiczne stworzą sztuczną inteligencję. Patrząc na SI dzisiejszych gier mam mieszane uczucia czy założenia kolegi Adama się sprawdziły:) ale w końcu futurologia to nie jest łatwy kawałek chleba. Facet aspiruje do pracy naukowej, ma gadane i potrafi gładko wyjść nawet z kłopotliwych pytań na temat jego pracy zarobkowej.

W następnym artykule z serii "Gra o jutro" między innymi dowiemy się co produkują we Wrocławskim Elwro, jak zakład stara się uporać z opóźnieniami dostaw części elektronicznych i dlaczego nie chcą się przekształcić w montownię gotowych komputerów z zachodu.


"Nie bój się mnie" to z kolei podstawy obsługi komputera znacznie różniące się od tego co znamy dzisiaj. Zamiast myszki i Windowsa, klawiatura, Basic i aspiryna z krzyżykiem na ból głowy dla początkujących adeptów tajemnej sztuki obsługi diabelskiej maszyny.



Dalej znany nam już Adam Krauze namawia nas na romans z Prologiem w którym podobno programowanie jest swego rodzaju rozmową prowadzoną z komputerem. Obok Marcin Waligórski wraz z zaprzyjaźnionym żółwiem startuje z kursem Logo w którym na czterech stronach wyjaśnia krok po kroku tworzenie grafiki aksonometrycznej a także wyjaśnia dlaczego nie warto procedurom nadawać nazw HUHU.HAHA czy HIHI.HOHO.


Dokąd dopłyniemy własnoręcznie wykonanymi wiosełkami pokaże nam Rafał Łochowski, zaś spektrumiarze którzy nie opanowali jeszcze języka maszynowego a chcieli by pobawić się dźwiękiem dowiedzą się z artykułu Krzysztofa Bielewicza „Spectrum i klakson” jak to zrobić w Basicu.

Na rozkładówce poprzedzona krótkim opisem ogromna mapa do „Tir na nog”, troszkę rozmyta – pewnie klisza się w drukarni przesunęła:). Napis The Map może zasugerować że nie jest ona rdzennopolskim wytworem i faktycznie identyczną odnajdujemy w magazynie „Crash” z marca 85 roku. W porównaniu do tej z Bajtka zauważamy dodatkowo informację o autorach: „Compiled with the help of: Gargoyle Games, Barbara Winterton, Keith Elly, Jonathan Lamb, oraz sygnaturę autora rysunku niejakiego Frey. Czego to się człowiek po latach nie doszuka :).
Jeśli myślałeś że układ QWERTY wymyślono po to żeby usprawnić pisanie na maszynie to możesz się mocno zdziwić prawdą objawioną w kapitalnym artykule Romualda Szuniewicza „Maszyna do pisania i COŚ jeszcze”. Pan Romuald wyjaśni również czym różnią się programy do redagowania tekstów od edytorów wierszowych, jak nazywa się narzędzie do wypaczania charakteru pisma, co to jest tryb tekstowy i tryb graficzny, a także jakie zastosowanie ma „klawisz zmieniacza”? Każdy świadomy użytkownik Worda powinien się z nim bezwzględnie zaznajomić.(miałem na myśli artykuł, niekoniecznie Pana Romualda:).

Na stronie 20 kultowe „Sprzężenie Zwrotne” gdzie wszechwiedzący Marcin Waligórski odpowiada na pytania czytelników. W dobie przed internetowej był to jedyny możliwy kontakt z odbiorcami. Przyjrzyjmy się bliżej kilku listom. Oto Dariusz Spychalski z Gdyni, nie może uporać się z wczytaniem z uszkodzonej taśmy gry Atic –Atac, Dariusz Klacewicz ze Świdnicy pragnie bliżej zżyć się ze swoim Commodore 64 zaś Damian Młotek prosi o przysłanie programów na ATARI. Samo życie panie Marcinie.


Nasyceni lekturą listów przewracamy strony magazynu i w dziale "Jak to robią inni" napotykamy dwa konkurencyjne felietony. W pierwszym citatjelam Bajteka wszystkiego najlepszego z syberyjskiego Akadiemgorodoka życzy Profesor Andriej Jerszow. Choć dzisiaj z nostalgią wyczuwamy delikatną nutkę socjalistycznej propagandy to chyba mało kto pamięta że Rosjanie mieli swoją Złotą Dolinę w której powstało Centrum Obliczeniowe wyposażone w ultraszybkie komputery BESM-6, Instytut Automatyki i Elektrometrii a także Instytut Naukowy zajmujący się ogólnie pojętą informatyką.


Przewracając kolejną stronę przenosimy się na drugą półkulę zaznajamiając się z pierwszą częścią przedruku fragmentów książki Everetta M. Rogersa i Judith K. Larsen pt. „Gorączka Krzemowej Doliny” w której autorzy wnikliwie opisują historię powstania oraz rozwoju ówczesnego światowego centrum wyrobów przemysłu elektronicznego.

Zatrzymajmy się na dłużej przy ciekawym przedruku z magazynu Chip zamieszczonym na stronie 26tej z którego dowiemy się jakie są prognozy rynku mikrokomputerowego na rok 1986. Nieznany autor (chyba z ówczesnego RFN’u) pomimo niefortunnego startu wadliwych egzemplarzy Commodore 128 wróży temu komputerowi pewna przyszłość, a to ze względu na kompatybilność z C64 oraz systemu CP/M w którym 128’ka może pracować. Ten sam system CP/M i kolejny spodziewany sukces dla Schneidera CPC6128 który do lamusa odstawia poprzedni model CPC664. My już wiemy autor jeszcze nie ale słusznie przewiduje że Enterprise i Sinclair QL nie podbiją światowych rynków.

Zostawmy komputery 8mio i przejdźmy do 16bitowych. Świetnie zapowiada się rodzina Atari ST z wyposażonym w olbrzymią pamięć RAM o pojemności 512 kB modelem 520ST. Bezkonkurencyjny w cenie 1300 marek (na euro to by trzeba podzielić mniej więcej przez dwa) schodzi jak świeże bułki. Amiga jeszcze nie dotarła do Europy i autor pomimo ogólnoświatowej podniety na widok jej możliwości graficznych obawia się póki co ubogiej biblioteki oprogramowania oraz prawdopodobnej ceny pomiędzy 5 a 6 tys. marek - niepotrzebnie.

Szybko przelatujemy nad komputerami MSX praktycznie nieobecnymi na polskim rynku i docieramy do komputerów firmy Apple. Autor zauważa iż odejście Stevena Jobsa przeorientowało ich na rozbudowę w komputerach technologii sieciowych oraz współpracę z dyskiem twardym. Na marginesie myślę że był to raczej znak czasu niż odejście jednego z założycieli Apple.

Słusznie wspomina również o rodzącym się multitaskingu bez którego nie pisałbym tego artykułu w rytm muzyki odgrywanej z WinAmpa ze ściągającym się w tym czasie abadonwearem.

Głównym czynnikiem kształtującym cenę komputerów IBM PC AT jest zamontowany w nich dysk twardy. Fachowcy zgodnie twierdzą że wkrótce nie będzie można napotkać komputera osobistego który by go nie posiadał, dlatego spadek cen pamięci masowych wyznacza ogólny trend na rynku komputerów osobistych.

Dotyczy to również sprzętu który nie posiada HDD , a pamięć masową stanowią dyskietki bądź taśma magnetofonowa lecz dzięki radykalnym obniżkom ATARI 800 XL czy Sinclair Spectrum cały czas świetnie się sprzedają.

Pod koniec artykułu autor prognozuje koniec dni drukarek z kółkiem czcionkowym które wyprą modele laserowe i termiczne (dzisiejsze atramentówki).

Konkludując przeciekawe prognozy nieznanego germańca można dzisiaj stwierdzić że postęp technologiczny, miniaturyzacja i obniżanie kosztów produkcji (chińczyki rulez) utrzymało aż do teraz spadkowy trend i może wreszcie kryzys spowoduje wzrost cen sprzętu komputerowego i większy szacunek dla wytworów ludzkiej inteligencji czego sobie i wszystkim życzę;).

Jedziemy dalej.

Każdy kto w 86’tym planował wyjazd do Hiszpanii powinien najpierw przeczytać artykuł spreparowany przez Sławka Polaka ( z Polski ofkoz:) przy wspomaganiu miesięcznika „Your Computer” z cyklu „Co warto przywieźć”.

Nasz rodak szczerze odradza amatorom Spectrum 128 Plus wyjazd na półwysep pirenejski, w zamian poleca poczekać rok aż komputer pojawi się na rynku brytyjskim ponoć w tańszej o całe 100 funtów cenie. Skąd się wzięło zamieszanie wokół komputerów Sir Clive’a i co kryje w sobie 128 Plus? Wszystko w artykule „Nowy krok naprzód Sinclaira?”.

Powoli już zbliżamy się do zamknięcia tego numeru.

Absolutnym fenomenem tamtych czasów były tworzące się jak grzyby po deszczu kluby komputerowe w których można było spotkać takich pasjonatów jak my, dowiedzieć się ciekawych informacji na temat sprzętu czy też nauczyć się programować.


Były to przeważnie tzw. „inicjatywy oddolne” tworzone przez ludzi dla ludzi. Sam chodziłem na spotkania do takiego ośrodka mieszczącego się w kinie Olimpia w Poznaniu. Miałem wtedy 12 lat i głowę zaprzątniętą zaczarowanym światem zer i jedynek. Do dzisiaj nie powiedziałem rodzicom dlaczego w 5tej klasie podstawówki oceny na świadectwie zleciały w dół o dwa oczka:).

Ideą klubów była nauka, upowszechnianie i dostęp do sprzętu dla pechowców takich jak ja którzy jeszcze nie mieli swojego sprzętu i po zakończeniu zajęć liczyli dni do następnego spotkania.

Dla nich przede wszystkim powstał w Bajtku dział „Sami o sobie” w którym swoje kluby opisywali ich twórcy i aktywni działacze.


W numerze inauguracyjnym przeczytamy obszerny opis powstania Abakusa, wcześniej na honorowym pierwszym miejscu Władysław Majewski opisuje „Jak wymyśliłem Bajtka”, blok tematyczny kończy artykuł z twórcami programu telewizyjnego „Halo komputer” Krzysztofem Surgowtem i...………Piotrem Tymochowiczem, dzisiejszym specem od wizerunku znanych polityków, który zdradzi nam czym zaskoczyła go 9 letnia Krysia.


Fani kultowych sformułowań również nie będą zawiedzeni znajdziecie tutaj takie rodzynki jak „mikrospołeczeństwa informatyczne na 3-cim turnusie kolonii letniej w Tleniu” czy „dyrektor z zawodu”. Szukajcie a znajdziecie:).

Przedostatnia 31 strona to początek pięcioletniego cyklu lekcji programowania dla najmłodszych noszącego nazwę „Tylko dla przedszkolaków”. Wierzę w nadludzkie możliwości 5-6-cio latków i w ich genialne umiejętności jednak tytuł wiekowo wydaje się troszkę zaniżony. Nie zmienia to faktu że Romek (Roman Poznański) autor artykułów oraz świetnej książki przybliżającej filozofię programowania w Basicu zatytułowanej „Przygody z komputerem i bez komputera” w bardzo przystępny sposób opisuje krok po kroku tworzenie programu na mikrokomputerze. Odcinek „Kubuś literka” w którym nauczymy wirtualnego pupilka tańczyć sponsoruje instrukcja PRINT, GO TO oraz pętla FOR TO.


Przewracamy kartkę na ostatnią stronę z autoprezentacją Bajtka, do dzisiaj nie wiem skąd wzięli tego robota:) i……..to już koniec numeru styczniowego, na kolejny zapraszam w lutym;).

Archiwalne numery Bajtka w formacie *djvu oraz innych niepublikowanych już periodyków znajdziesz na RetroReaders.pl .
Opisywany numer możesz ściągnąć również bezpośrednio stąd jednak gorąco namawiam do zdobycia wersji papierowej z którą obcowanie jest o wiele przyjemniejsze:).

5 komentarzy:

  1. :) zajebiscie Podoba mi sie.

    Bajtek był kultowy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Więęęcejjj!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ktoś jest ciekawy, to tutaj opisane są dalsze losy Adama Krauze...
    http://www.nie.com.pl/art515.htm

    OdpowiedzUsuń
  4. Noooo, ten start to był chyba wcześniej, w `85 wyszły cztery numery Bajtka w mniejszym formacie na papierze gazetowym.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgadza się ale myślę że pierwsze 4 numery Bajtka w małym formacie, w czerni i bieli można potraktować jako wydania pilotażowe, dopiero od 1/86 Bajtek stał się "rasowym" magazynem.

    OdpowiedzUsuń